• Wpisów:7
  • Średnio co: 182 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 20:19
  • Licznik odwiedzin:1 033 / 1459 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dowiedziałam się, że Walenty oprócz osób zakochanych, jest patronem osób psychiczne chorych. Co za połączenie! Choć tak właściwie to osoby zakochane często zachowują się jak wariaci... Weźmy taką moją kuzynkę. Chyba coś o niej kiedyś wspominałam... Ona jest najlepszym przykładem osoby psychicznie chorej i zakochanej.
Na poprawę humoru pamiętajcie, że wszyscy was kochają. Dowód niżej

Czemu nikt nie komentuje? Proszę o jakiś komentarz nawet jeżeli czytasz to przypadkiem. Pliiiiiska!
 

 
Jestem samobójcą! Jem czekoladę! Nie powinnam, ale... zaraz, zaraz, może najpierw wyjaśnię. Mam nietolerancję laktozy. Czyli nie mogę jeść ani pić ani mleka, ani śmietany, ani lodów, ani jajek (żółtek), ani dań i ciast, które zawierają choć jeden z wymienionych wyżej:<. Dlatego nie mogę jeść też czekolady, niestety. Ale jem! Jem, bo bardzo się przejęłam. Wzięłam udział w pewnym konkursie plastycznym i czekam na wyniki. Trzeba było narysować zwierza, to narysowałam zwierza. Kunia konkretnie. Czy ktoś może napisać co o nim sądzi? A i jeszcze tylko co do samobójcy, to pan od WF-u uważał mnie za wielką pesymistkę (trochę racji miał) i osobę, której już nie chce się żyć. Dlatego na wycieczce w Zakopanem pokazał mi Górę Samobójców. Choć nie jestem samobójcą to na tą górę z chęcią bym się wspięła

 

 
Oki. Nie pisałam 15 dni, sorki, ale tam gdzie byłam nie było internetu. A gdzie byłam? W domu! Niestety u mnie często tak bywa, ale już wszystko gra, internet działa. No skoro już się wytłumaczyłam to może coś napiszę.U mnie niedawno zaczęły się ferie i przyjechała do nas z tej okazji kuzynka. Kuzynka, która jest mi również przyjacielem. Niestety na uniwerku zachorowała na dość powszechną chorobę. Zakochała się... Teraz biedna cierpi i się zamartwia, że On jej nie kocha, że Mu się nie podoba i takie tam. Słysząc jej cierpienia zastanawiałam się czy nie powiedzieć jej o czymś. Otóż jestem dość nieśmiała (choć wcale na taką nie wyglądam) i wole mówić swoje sekrety osobom, które nigdy mnie na oczy nie widziały (stąd ten blog) niż rodzinie. Zastanawiałam się i zastanawiałam, aż przez przypadek jej powiedziałam. Ale za to wam nie powiem Nie ma tak łatwo, coś za coś. Ale w sumie ta informacja nie jest nikomu do życia potrzebna, więc pełen luzik. Na dzisiaj kończę, bo już wyszło słońce i mam okazje pojeździć na nartach. Narka!
 

 

Bez

Popatrzyłam na licznik i uznałam,że mój wynik nie jest rewelacyjny, no ale mówi się trudno. Poza tym wcale się nie dziwię. Coś tak czułam, że tak będzie. Pisać będę dalej tak dla zasady. Nie piszę zbyt ciekawie, nie wstawiam zdjęć i nawet nie mam profilówki. Sama bym siebie (ani o sobie) nie czytała. Chcę się usprawiedliwić, że zaczęłam pisać żeby nauczyć się nieco systematyczności i żeby móc się wyżalić lub podzielić własnym szczęściem z kimś kogo nawet nie widziałam na oczy (jest mi wtedy łatwiej). Teraz wychodzę z założenie, że jak się będzie podobało to moje pisanko innym to super, a jak nie to mówi się trudno
 

 
Miało być o bracie, kuzynce i o przyjaciółce.
Dziś będzie o tej ostatniej osobie. Tak generalnie ta przyjaciółka jest też moją kuzynką. Jest o rok młodsza, ale ma kobita temperament! Nie jest za wysoka, jest bardzo ładna i chciałaby się ze wszystkimi w około bić. Zawsze chciałam być taka jak ona. Tak mówić, tak wyglądać i mieć taki charakter. Niestety nie zostało mi to dane. Uwielbiam ją i jest jedyną chyba osobą, której mogę powiedzieć o wszystkim. Zawsze dodaje mi otuchy i jest po prostu MEGA!!! O niej chyba tyle, choć mogłabym mówić na jej temat calusieńki dzień!
 

 
Chyba wszyscy w mojej „przeogromnej” miejscowości wiedzą, że mam w zwyczaju wieczne spóźnianie się do szkoły (równie przeogromnej, co miejscowość), nieodrabiania zadań domowych i wpieniania pana od angielskiego (o nim mowa będzie kiedy indziej). Innymi słowy jestem mega niesystematyczna (nie cierpię tego słowa) i jeszcze bardziej leniwa. Kiedyś pisałam dziennik, ale nie potrafiłam w nim pisać codziennie, więc zamieniłam go na pamiętnik, ale i tak nic z tego nie wyszło. Przez roztrzepanie często zapominałam zabrać do szkoły projekty, które nawet o dziwo udało mi się zrobić. Nie umiem tego naprawić. Staram się, ale nie potrafię. Na szczęście gdy jestem w dołku (co zdarza mi się często) trzy ukochane osoby dodają mi otuchy. Brat, kuzynka i przyjaciółka. Ale o nich mowa jutro.
 

 
Chciałabym zacząć od tego, że nie jestem taka jak inni. Nie jestem zakompleksioną, próbującą się odchudzić nastolatką-modnisią! Dlatego właśnie ten blog też będzie inny. Nie będzie w nim tych wszystkich selfie, dziubków, pseudo ,,złotych myśli" ani tekstów typu: ,,ale jestem brzydka i gruba", a pod spodem sweetfocia. O nie! Może nie jestem najpiękniejsza, ale to jeszcze nie jest powód by się zakompleksiać. No dobrze, ale dalej. Chcę tu pisać tylko i wyłącznie o swoim życiu, o przyjaźni, o miłości i o jej braku... O tym jak wygląda świat moimi oczami.